

2006.06.--, Hans Olo
Dlaczego?
Ech, dzieje się. Wreszcie emocje. Nawet mundial nie może oderwać od zaglądania na stronę Tyrencji. A co się stało? Kłótnia!
A wszystko zaczęło się od głosowania w sprawie wyboru Trybuna Konstytucyjnego. Pan Weisskopf zadał panu Chojnackiemu niewinne z pozoru pytanie: „A dlaczego głosuje pan przeciw?”. I się zaczęło...
Pan Weisskopf został w mig nazwany komunistą (dobrze, że nie cyklistą). Bo w końcu obraził pana Chojnackiego zadając mu pytanie! Tylko komuniści pytają się o motywy! W normalnym, demokratycznym kraju każdy robi jak chce, a reszta może mu naskoczyć! Niestety, pan Weisskopf nie wytrzymał i odwdzięczył się określeniem „prymityw”. Żałuję, że dał się tak sprowokować. Dał tylko panu Chojnackiemu kolejny powód do wzniesienia sprawy do sądu. Tak na marginesie, szkoda że nie można zorganizować pojedynku. Pan Chojnacki oświadczył gotowość do walki. Przynajmniej byłby ubaw.
A tak sprawa trafiła „tylko” do sądu. A sąd orzekł, że pan Weisskopf nikogo nie uraził bezpośrednio, ale ma przeprosić za zadanie pytania w czasie głosowania. Wyroku sądu się nie komentuje, więc w tym miejscu skończę.
Jeszcze moja krótka opinia o całej sprawie. Po prostu mnie to śmieszy. Śmieszą mnie ludzie szukający wszędzie komunistów/Żydów/masonów (niepotrzebne skreślić). W połączeniu z nadpobudliwością może to dać ciekawy efekt. Ale nie narzekam. Przynajmniej będę miał o czym pisać.
Jednocześnie toczy się proces przeciwko panu Chojnackiemu (za to, że nazwał pana Weisskopfa „komunistą”). Czyli emocji ciąg dalszy.
P.S: A w tym całym zamieszaniu dalej nie wiemy: „dlaczego?”. W swoim imieniu ponawiam więc pytanie pana Weisskopfa:
„A dlaczego głosuje pan przeciw?”
(od autora: Dopiero jak tu wszedłem przeczytałem felieton Tatanki. Uznałem, że i moja opinia się przyda)