

2006.10.30, Alberard von Veisskopf (Dazmo)
Rachunek sumienia
Powoli moja kadencja szefa MSZ dobiega końca, więc postanowiłem zrobić ogólne podsumowanie mojej długoletniej pracy.
Wszystko w zasadzie obraca się teraz wokół RWK. Można powiedzieć, że duży miałem w nim udział - udało się wciągnąć do Rady Austro Węgry i Surmenię. Podpisałem wiele traktatów, np. z Sarmacją, Sułtanatem Al-Rajn i innymi. Z miejsca chciałbym podziękować panu Burgetowi, z racji wyręczania mnie w czasie mojej nieobecności. Zasługi też mieli panowie Fox i Wilhelmowicz, którzy stworzyli mapę RWK. Wielu rzeczy dokonałem, lecz niestety wielu też nie zdołałem jeszcze zrobić. Chodzi tutaj o traktaty i ideę kosmosu. Jak narazie Tyrencja (RWK) prowadzi dialog z Dreamlandem i Scholandią i mógłby on być szybszy, gdyby nie natłok obowiązków w realnym świecie i to po obu stronach barykady. Mimo to jestem dobrej myśli i wierzę, że Radzie uda się taki traktat zawrzeć. Dalej szwankuje mój e-mail - wiele e-maili, które wysłałem, nie doczekały się odpowiedzi lub doczekały się z mocnym opóźnieniem. Część w ogóle nie dotarło. Druga, bardziej osobista idea wirtualnego kosmosu, konkretniej mapy wirtualnego wszechświata. Jeszcze będę musiał trochę poczekać, aż się ona urzeczywistni i kiedy będzie można zobaczyć mapę planety polskich mikronacji z naniesionymi na nią v-państwami oraz inne planety np. amerykańskich czy niemieckich mikronacji. Cóż, czasu mało, a pracy dużo. Nie jestem z siebie zadowolony, ale też nie jestem na siebie zły. Jaką ocenę szkolną bym sobie wystawił? Pewnie 4 albo 3 - rewelacji nie było, ale tragedii też nie. Gdybym miał więcej czasu, to może ocena byłaby wyższa. O co bym prosił? Chciałbym, abym miał czas na dotrzymanie niespełnionych obietnic i ambicji. Chciałbym, abym mógł z odwagą powiedzieć, że dotrzymałem słowa. Na to się nie zanosi, bo nie mam gwarancji, że będę szefem MSZ na dłużej. MSZ wymaga więcej czasu niż się wydaje. Postaram się jednak w ostatnich dwóch tygodniach przed wyborami czegoś dokonać.